Zdecydowałem się popełnić takie oto cudo, ponieważ w chwili obecnej (02.02.2009)
akurat tak się składa że:
- Nie znajdujemy się w środku, ani nawet na początku, końcu lub chociażby końcu początku sezonu...,
- nikt nikomu właśnie w tyłek na 13 zakręcie nie wjeżdża (poza działem symulacje rF itp., ooooo, Ci to nadrabiają z nawiązką),
- jakoś dziwnym trafem nikt nie udziela wywiadu (czyt. wpada w niezdrowy samozachwyt lub zrzędzi i narzeka, co by można było skrzętnie panu wypunktować),
- akurat nikt nie prezentuje nowego bolidu, o zwłaszcza nie podpala go na poboczu i nie topi w kałuży, co powoduje istną bezpłodność już nawet największych pomścicieli zabitej motoryzacyjnej elegancji,
- nowe przepisy po przemaglowaniu ich przez forum i poddaniu próbie ognia są już tak samo kochane i znienawidzone zarazem, że wcale nie wyglądają na nowe.
I właśnie... brakuje Wam ciekawych wydarzeń i (co jescze ciekawsze) komentarzy? Napiszcie tutaj o aktualnych wydarzeniach z własnego ogródka! Najciekawsze mogą liczyć na najszczersze i najobszerniejsze komentarze. Są tacy, co Was docenią (jescze Wam w pięty pójdzie , czekam tylko, aż napisze coś Yarpen z Gomezem...)
Ciekawe, czy temat przetrwa próbę czasu w tym trudnym dla każdego fana F! i nie tylko czasie.
Chciałbym dać ciekawy przykład, chulercia, ale jakoś nic mi na razie nie przychodzi do głowy , może po drodze z pracy do domu?
Z pewnością po weekendzie będę miał sporo do napisania!
zderzack, Twój post przypomina mi reklamę Mango
Jaaaa takie zwierzenia modów i reszty!
Wiecie co, już dawno nie poprawiłam żadnego posta
alma, żaden problem.
Jesteś kochany :*
Cham
A ja powiem tylko ze jakieś gnoje chciały mi ukraść auto w wekkend, na moim się nie udało ale identyczne kilka bloków dalej ukradli Skończyło sie na strachu i wywierconej dziurce w drzwiach i zepsutym zamku. Ehhh
Ha, i gomez się w końcu pojawił na forum. Miś Pushapek wybudzony ze snu zimowego?
wie ktoś może czym grozi niewymienienie na czas szczotek węglowych w szlifierce kątowej? bo nie chce kasy wydawać na nowe, a powiem tyle, że już iskry lecą ze środka
Ale jesteście płodni! Nieeeźle! Myślałem, że sam temat spaliłem, bo nie miałem nic do napisania
Ale już mam! Wyobraźcie sobie, że dzisiaj jadąc do pracy (spędzam jakieś 40-50 min w pociągu podmiejskim) stałem sobie na pomoście między przedziałami. Jak co poniektórzy wiedzą, w czasie zimy drzwi w poczciwych EN-57 i pokrewnych lubią się psuć, a w celu zapobieżenia kłopotom zamiast powietrza aplikuje się do sprężarki techniczny gaz o jakże znanym nam zapaszku fioletowego napoju dla smakoszy.
Pół godziny spędzone pod nieszczelnym zaworem sprawiło, że do roboty wtoczyłem się nieźle kołowaty. Proponuję wraz z dopalaczami zakazać zamykania drzwi w pociągach!
PS. No proszę, na rozgrzewkę już starli się Gomez z Yarpenem, jesteście chłopaki ko-cha-ni. Jak spóźniony prezent pod choinkę
EDIT:
nic wielkiego. Większy szok jest jak się np zetnie włosy;)
Albo nie goli przez 3 miesiące...
Człowiek przed wakacjami wygląda normalnie, a po wakacjach jak yeti.
Polecam każdemu!
Zdarza mi się góra tydzień, co i tak jest niezłe - może nie jak Yeti, ale jak Rumcajs to i owszem.
ja wytrzymałem rok bodaj, albo dwa. A potem zacząłem trenować siatkówkę no i po zdjęciu okularów bywało ciężko...
a mnie nadal lecą iskry.
dziwnie sie piłuje jak iskry ci na łapy wylatują.
jakby nam tak dyrektorka powiedziała, to jakaś butelka wylądowałaby na jej głowie. Poważnie, taka zajebista zabawa była:)
UUU jaki fajny temat
Ja w tym roku jestem po trzech studniówkach, polonez totalna porażka, żal (oczywiście na mojej), głupka z siebie tylko zrobiłem, u koleżanek już było w miare OK.
Ale zabawa przednia
u nas też była pełna kultura. Sam nawet niewiele wypiłem, nie było potrzeby. A były warunki! Bo dzień wcześniej na dzień maturzysty chodziliśmy przebrani za 7dmiu krasnoludków po centrum katowic i zbieraliśmy na studniówkę. COŚ PIĘKNEGO! Tylko nieco zimno, ale warto było. W sumie około 600zł, nie muszę mówić na co poszło. A że było nas siedmiu, to pomimo że kupowaliśmy alkohol typu finlandii i malibu to było tego duuuuuużo. I dłuuuuugo się wnosiło po dwie butelki:)
To ja opiszę swoje wczorajsze przygody...
Dzień zaczął się standardowo, chociaż zapowiedzią jego tragicznego finału mogł być brak miejsca na parkingu już o 8 rano. Trochę przewińmy, bo moja praca mało kogo interesuje...
Po wyjeździe na trening prawie przejechałem jakąś babę z psem. Na treningu za to było apogeum. Trenowałem z gościem upośledzonym. Nie psychicznie, miał też wszystkie nogi i ręce za to kompletnie nie umiał ich używać. Trenuję krav magę i zawsze nam powtarzają, że każda obrona czy atak robi się naturalnie, gdyż człowiek nienauczony też będzie robił coś podobnego (będzie się starał). On był inny.
Jak mu łatwie się było bronić prawą ręką, to bronił lewą. Jeśli unik w lewo powinno się zaczynać od lewej nogi, to on zaczynał od prawej. Nie umiał uderzać, kopać, nawet stać porządnie nie umiał. Czułem się tak, jakbym miał jutro sprawdzian z tabliczki mnożenia i starał się uczyć z gościem, który nie rozpoznaje cyfr.
Najgorsze jest to, że gdy ja mu tłumaczyłem jak wygląda cyfra 9, przy okazji próbując (dla almy ) nauczyć się ile to jest 9*3, to w okolicy chodzili trenerzy. I każdy trener chciał mu pokazać, czemu źle rysuje cyfrę 9.
Ponieważ wykonywał każdą obronę źle, to trenerzy pokazywali na mnie jak to powinno być zrobione. Dostałem w gębę z łokcia, trzy kopy w jaja (podstawowy atak km) i non-stop wykręcali mi ręce.
I dalej nie wiem ile jest 9*3
Yarpen, mój szwagier trenował w Krakowie krav magę, juz od co najmniej 2 lat nie jeździ na treningi. Został sie osprzęt w domu Fajny jest ten "najajcownik", jak wQ***ę żonę to zawsze mam się czym zabezpieczyć
Taaak, a jak robisz domówkę, to po pijaku można oszukiwać podczas gry w zbijanego
Przychodzi przed chwila klient:
-Chciał bym "doładowanie"
-Z jakiej sieci? Pytam
-Siemens
-Sieć jaka? Pytam ponownie
-Siemens
-Nie ma takiej sieci! Odpowiadam
Pan wyjmuje telefon Siemensa, okazało sie ze chciał kupił ŁADOWARKĘ
Dziiiiwnyyy Jest teeen Swiat..... Śpiewał Czesław Niemen.
Na mojej studniówce, to pod koniec imprezy butelki nie mal na stole stały Ale i tak uprzejmy kelner poradził, byśmy sobie stawiali je za zasłonką Ogólnie to i tak na studniówkach zawsze wóda jest, i tak, więc czemu nie zrobić jej 'legalnej' i tak 90% osób jest pełnoletnia.
No to ja wam opowiem moją historię studniówki
Uczestniczyłem w programie artystycznym, miałem dość ciekawe "przebranie" i kilka ról które wymagały zmiany strojów i przedmiotów.
Chłopaki wpadli na pomysł ze to ja przemycę wódkę w torbie z tymi rzeczami. Torba była dość pokaźna, a w niej około 10-15 butelek wódki poowijanych w ubrania. Dyrekcja zapewniała że nie będzie pobłażliwości na alkohol i nie chcą jej widzieć, a każdemu komu znajda będzie miał wyciągnięte konsekwencje.
A więc wchodzę z tym "pakunkiem", zestresowany jak cholera, nauczyciele i dyrektor (osa jak cholera) patrzą na mnie, ja staram się żeby nie wyglądało ze mam "ciężko" mówię żartem:
-Wódkę wnoszę !!! pokazując na torbę.
Oczywiście wszyscy się zaczęli śmiać jaki to zgrywus ze mnie
Tym oto sposobem "zaopatrzyłem" naszą paczkę w alkohol
Ech, studniówka... ;] Madman, nas, to już o 3 wyganiali, bo sie kontrakt kapeli skończył. Wszyscy do stołów i jakby nigdy nic siedzą dalej, gadają, jedzą itd. Po pół godzinie dyrektorka nie wytrzymała i zaczęła wyganiać pojedynczo. ;] A było elegancko, bo w dniu studniówki miałem imieniny, a dzień przed urodziny. ;] Także działo się, a ten idiota kamerzysta sobie o 1 poszedł, a dopiero wtedy zaczęły się dziać ciekawe rzeczy.
gomez, co do dziwnego świata, to przebranżowiłem się i jutro zaczynam pracę w, można powiedzieć, Twojej branży. Będę konsultantem telefonicznym Orange na dziale klienta biznesowego. Przedłużanie umów, nowe taryfy itd Dzisiaj przeszedłem przeszkolenie "jak to jest rozumieć TAK, gdy klient mówi NIE.
Znaczy się będziesz "dupozawracaczem"?
Można tak to nazwać. Chociaż to nie tak do końca. Bo będę dzwonił do ludzi, którym się umowy kończą za max 6 miesięcy. Przedłużka umowy na nowych warunkach od czasu zakończenia poprzedniej umowy, natomiast nowe warunki od teraz. Czyli korzystne rozwiązanie dla tych, którzy chcą zostać w Orange.
Zadzwoń do mnie za jakieś pół roku w takim razie. Ale ostrzegam, siódmy raz nie dam się w balona zrobić
No i co do dzisiejszych wydarzeń. Psuje mi się mój antyk- K750i. Przy odsłanianiu klapki obiektywu do robienia zdjęć aparat się sam przestał aktywować. Trzeba samemu włączać. Nawet jakoś go trochę rozkręciłem i poruszanie mini-wajchą (jakkolwiek to brzmi ) do czujnika otwarcia obiektywu nie wywołuje żadnych reakcji. A ja tak kocham tego prawie trupa. Jeszcze mnie o nekrofilię oskarżą jak tak dalej pójdzie.
McLfan, to samo miałem jak w jednym tygodniu 3 razy wylądował na betonie Fachowa pomoc imć Gomeza stwierdziła, że trzeba do serwisu się kopnąć bo <cośtam fachowego> sie zerwało.
dlatego nie ma to jak nokia. Najlepszym sposobem wyciągnięcia nokii ze spodni jest wytrzepanie kieszeni nad podłogą;)
del, czasem działa, czasem nie. Wczoraj wieczorem nie działało, rano dziś działało, teraz nie działa. A wczoraj po południu sam mi się aparat w kieszeni odpalał mimo nieruszania tej klapki. Mały, ale wariat.
gootek, blachowkręty.
[ Dodano: Wto 03 Lut, 09 18:37 ]
to był przykład z szatni:)
McLfan, w moim k770i czasami wibrator "krzyczy" jak zderzack po gomez party oddałbym na gwarancję, ale wiszczy tylko sporadycznie, bo co jak powiem że telefon mi krzyczy a jak będę próbował zademonstrować to nie wyjdzie?
To jak już jesteśmy w tematyce technicznej, nie miałem zasięgu WiFi w jednym pokoju przy zamkniętych drzwiach (35 cm ściany robi swoje), więc za poradę kolegi podpiąłem do antenki w karcie antenę AM i wyprowadziłem ją po kablu poza pokój. Efekt - 100% zasięgu
O, to kto jeszcze jest ze śląska?
No, dobra, trochę nadinterpretuję, ale i tak ma łatwiej niż ja!
Poza tym, że dziś w pracy się trochę napracowałem, to znalazłem pół godzinki na twórczą nudę: Mam dług przed szamanką i jescze kilkoma innymi forumowiczami - nie zrobiłem im jeszcze paintowych avatarków.
Dzisiaj częściowo zaczynam spłacać zobowiązania:
Klimatyczne, nieeee?
A ja dziś po debiucie w Call Center. Hard Core. ;] Zdarzają się tacy ludzi, że by się ich chciało tłuc tym komputerem, który mam przede mną. Ale ja oczywiście jestem miły i spokojny. Czasami żałuję, że nie mogę sobie nagrać tych rozmów.
A nawet pozwoliłem sobie dzisiaj zadzwonić do jednej z osób z forum. Nie odebrała.
McLfan, do kogo? :>
do mnie a myslales ze do kogo?
Rozumiem ze to mój owadożer? Ale czemu w kręgu swiec
Do mnie zadzwonił Nie wiedziałam co to za zastrzeżony dzwonił xD
Muszę się pochwalić. Miałam dzisiaj ostatni egzamin, nauczyłam się bardzo średnio (ilość materiału przekraczała zdrowy rozsądek) licząc, że trochę inteligencji wystarczy. I co? I kurde 3.5! Ogromna większość roku nie zaliczyła.
Pamiętajcie, nie opłaca się wcześniej uczyć
Ej do mnie też dziś 2 razy jakiś zastrzeżony numer dzwonił...^^
alma, skąd wiesz, że do Ciebie. Dobra. Przyznam się. To jedyny numer Orange jaki znam z forum.
Jak czytem o zawodowych perypetiach McLfan'a od razu mi się kojarzy skecz Kabaretu Moralnego Niepokoju "Wizyta księdza" - "...mają teraz takie atrakcyjne pakiety..."
Jeśli ktoś nie widział: http://www.youtube.com/watch?v=VrXuITn8BGI
("ja pierdziele ksiądz!", "ale że Dudka na mundial nie wzięli?!")
A w ramach nauki do sesji - YouTube, odszukuję piosenki z dzieciństwa. Z każdą z nich była związana osobna historia i wielkie kamuflowanie kaset pod łóżkiem. Ale byliśmy z siebie dumni, że słuchamy takich zakazanych i złych piosenek...
Roczniki 83-87 pewnie doskonale piosenki znają. Niektóre wybitnie niecenzuralne, ale ile radość z nich było...
Nagły Atak Spawacza http://www.youtube.com/watch?v=zRWhsvG8RtY
Karramba: http://www.youtube.com/watch?v=6rnJosYUAQo
Sto procent bawełny: http://www.youtube.com/watch?v=BVjRhD7UeV0
I nieśmiertelny hit z Poloni 1: http://www.youtube.com/watch?v=zyep-lN0qPY
W ogóle warto nieraz przejrzeć YT pod kątem poloni 1, ile to kultowych bajek i programów tam było...
Gigi i białe majteczki ;] : http://www.youtube.com/watch?v=h5d48iIcmc4
I generał Daimos: http://www.youtube.com/watch?v=rgT0xQkKtX4
Korbaczek, nie wiadomo do kogo dzwonił McLfan bo stał za filarem
Z tego co się orientuje większość bajek w tamtych czasach była kupowana od Francuzów, więc to pewnie Francuski słychać w tle (z tego powodu idiotyczne tłumacznie Dragon Balla, w tym przypadku na RTL7). Ale również może być włoski ze względu na właścicieli P1, którzy byli Włochami.
wiekszosc byla z wloskim, a db z francuskim dubbingiem.
McLfan, a Ty dzwonisz z jakimś interesem do tych z orange, czy żeby sobie pogadać tylko?
Se kup głośnomówiacy. Ew. sekretarke zatrudnij/żonę zmuś.
Cham
Jakiś skrypt sobie do tego napisz, gomez
Przyznaj się Arek że pracujesz w sex telefonie, Hot Gey Line 24H. Sprośny Arkadiusz....... czym mogę Panu ruszyć..... eee w czym mogę pomóc
Może otworzę własną filię, o charakterze jakim piszesz. Widać jest zapotrzebowanie na rynku na taką usługę.
McLfan, jak zdarzy ci się zadzwonić do mnie albo do mojego ojca to powodzenia:)
McLfan, a jakiś pakiet tanie-darmowe-rozmowy-i-super-komóra by się nie znalazł?
A ja muszę pogratulować naszej koleżance Toli za zajęcie drugiego miejsca w konkursie INTELA i wygraniu biletu na GP F1 TOLA GRATULACJE
Pier*****, dawaj namiar !!!
O.O
Tola Gratulacje
no no
A na jakie GP mozna wiedziec?
O nie ma mowy, ja mam całkiem ładny zgryz Nie jak jakiś krokodyl.
Wiesz... trochę symboliki... owadożery nie mają ślicznych zgryzów, ale potrafią się ładnie uśmiechać!
Leeloo! zdrajco!
Dzięki za gratulacje!! Też się ooooogroooomnie cieszę!!
patgaw absolutnie nie chcę!
McLfan, brat pracuje w podobnej firmie jako dupozawracacz (on gorzej, bo nic z tego ne masz) i mogą z palca wpisywać numery, więc mi tutaj z losowaniem nie wyjeżdżaj
Z aktualnych wydarzeń:
Wczoraj w sklepie dopadła mnie piosenka Pussycat Dolls "I don't need a man". Nie uwierzycie, ale moim pierwszym skojarzeniem było GP Brazylii
Czy to nie znak, że sezon powinien się już zacząć?!!
Poza tym, skoro zderzack kupił już bilet, to ja zarezerwowałam stolik we wrocławskiej knajpce na Rynku! oficjalnie rozpoczynamy odliczanie do godziny "0"
Tola, a kiedy ta godzina 0? Leeloo mi pisał, ale go nie słuchałem
[ Dodano: Pią 06 Lut, 09 09:55 ]
Yarpen, masz w razie czego chociażby mój numer
A to co, zlot jakiś? Ja mam 2h z Olkusza do Wrocka autem
Tyle że żona mnie nie puści Buuuuuuuu
Bierz żonę!
A jak już ją weźmiesz, to się wymknij jak będzie spała
A nie, to faceci śpią po
Małżonka chora, tak czy inaczej trudno było by Ją wyciągnąć. Po za tym jesteśmy na etapie końca remontu w domu więc po pracy najnormalniej sprzątam
Paaaantoflarz :P:P:P:P:P
McLfan, cham
Może i cham, ale zapytam grzecznie.
Wkurza mnie ten telefon. Dzisiaj rano się okazało się, że wyświetlacz palił się całą noc, bo się sam aparat uruchomił. Co jakiś czas to się samo włącza przez tą uszkodzoną część, o której pisał [de], że mu poradziłeś. Ja nie będę inwestował w trupa. Stąd moje pytanie. Czy odrąbanie siekierą tego mechanizmu odpowiadającego za uruchamianie aparatu po odsłonięciu zasłonki obiektywu coś pomoże? Chodzi oczywiście o K750i.
W takim razie włącza się i wyłącza się sam.
Odrąb, pomoże. trzyma się tylko na 4 punktach lutowniczych. Wymiana w byle serwisie potrafiącym to zrobić to koszt 20 zł. Może być jeszcze tak że jest gdzieś zwarcie na złączu taśmy z obiektywem, ale to już wymaga fuckowego oka
A powiedz, czy cokolwiek mógłbym w stanie sam zrobić, gdyby to to urządzonko źle działało? Czy konieczna jest wymiana zawsze? Odrąbywać szkoda. To tak, jakbym sam sobie coś odrąbywał. ;]
Zapytaj Arek kogoś w mieści kto się tym zajmuje, może będzie tak miły że zrobi ci to w rozsądnych pieniądzach.
Spoko, dzięki za radę. A co do dzisiejszego dnia, to się właśnie wybieram na spotkanko z moją kochaną klasą z liceum. Będzie gruba zaprawka przed jutrzejszymi baletami. A w poniedziałek egzamin, a potem praca do 21. Ludzie chyba przez telefon będą wyczuwać śmierć w moich oczach. :]
[ Dodano: Pią 06 Lut, 09 15:52 ]
Z dnia dzisiejszego i kilku(dziesięciu) ostatnich:
Moja kochana połowica, kwoka jedna, co wszystko przykrywa skrzydełkami, zaczęła mi na łbie regularnie tłuc talerze... Tak bardzo mnie nieboga potrzebuje, tak przepełnia ją moja obecność, że nie może znieść rozłąki. Ah, 5-ty miesiąc ciąży i te hormony... Poza tym jest na zwolnieniu, ciąża zagrożona, a młody choruje, więc przeciętnie w miesiącu spędza może całe 7 dni poza domem. Dostała już białej gorączki!
Dlatego za chwilę pewnie znowu dostanę zastawą babci po głowie! Ale nie dam się! Jaaaaadęęęęę!
Godzina zero... hm... T -20:00:00 and counting...
A ja dzisiaj ostatecznie mam potwierdzenie że sesja już za mną. Totalna victoria, teraz wolne do końca lutego:D
Tylko do końca lutego? Wolne to do następnej sesji jest
no tak, chociaż nauka do następnej sesji dla mnie zacznie się niestety na jakieś półtora miesiąca wcześniej...
To ja może również się pochwale, że zakończyłem swoją ostatnią sesję w życiu (przynajmniej wszystko na to wskazuje). Teraz jeszcze napisać kilkadziesiąt stron wodolejstwa, stworzyć ładny wizualnie program i będę dumny mgr inż i to jakiej elitarnej uczelni. Duma i chwała dla Uniwersytetu Przyrodniczego! ;p
No to co zderzack, czekamy na zdjęcia i filmiki.
a ja już mam i filmiki i zdjęcia okazało się że mój komputer ma czytnik kart i w pociągu sobie wszystko zgrałem
było fajnie, części bolidu walały się po torze a niesmiertelność niestety mnie dopadła po drugiej butelce
zderzack był bardzo zadowolony ze spotkania co widać po minie
Arek chyba chce mi wytłumaczyć jak to jest szybko-wolno-szybko-wolno jak Lewis
... i się załamałem
Szamanka i McLFan
Zderzack nawet zawarł pakt o nie agresji z jedynym przedstawicielem naszych władz

Tak widział zderzak jak wracaliśmy do domu (miał pomroczność wielką )
to chyba siedziba naszego wszech panującego
zderzak modlił sie żeby nie wypaść poza tor, bo tempo było dość szybkie i groziło wypadkiem




Arkowi nawet udało się namówić Szamankę żeby kibicowała Mclarenowi
ale fajna popijawa. Też chcę!
Popijawa owszem niezła, ale najlepsze okazało się, że my na prawdę świetnie czujemy się w swoim towarzystwie, nie tylko na SB. F1 to była może 1/3 wszystkich rozmów i przynajmniej w moim odczuciu dotyczyła humorystycznej strony tej dyscypliny
Było fun-tas-tic!
Będę sobie, w miarę napływu elektrolitow do mózgu publikował najlepsze teksty, oczywiście innych też namawiam i Leeloo komentując zdjęcia nieźle zaczął!
"Alma-Rouge, jak ja Ci lubię słodzić!" by zderzack
Taaa, powrót do domu (tego we Wroclawiu) był piękny - dwa bolidy, cztery SC
Ciekawe wypowiedzi zebrane osób różnych:
"Przy trzeciej flaszce osiągnąłem nieśmiertelność!"
"Leeloo, straciłeś odczyt z telemetrii, TR, a reztki mojego bolidu walały się po podłodze!"
"Styl jazdy odpowiada formule Nippon!"
Ogólnie to tak:
Del był legendą wyjazdu. Jego serwerownia była wszędzie: w pobliskim zakładzie karnym, firmie "delpol" pod którą zdążyłem oddać wyraz swego uwielbienia dla Jego Magnificiencji, jego cień skakał po drzewach... Na rynku we Wrocku była katedra dela... uff...
Oczywiście postanowilem poskromić zieloną ZŁOśnicę i się udało zawrzeć pakt o nieagresji, a nawet antyagresji Ceremonia podpisania traktatu załączona na obrazku.
Jeden z zaciekawionych amerykanów postanowił zagadać Leeloo. Nadbiegłem nieborakowi na ratunek, bo nie wiedział że polska gościnność w połączeniu z pełnym litrażem może doprowadzić do apokalipsy. Próbując odciągnąć Leeloo'a sam wpadałem w niekontrolowany słowotok. Przy drugiej interwencji Pan Amerykanin pożałował początkowej otwartości, przy trzeciej zaczął poważnie myśleć o powrocie do zarzuconego projektu schronów atomowych.
Ze względu na fakt, iż Leeloo wyraźnie zaczął przejawiać pobudki kosmopolityczne, bilans był tragiczny: Poległo czterech Amerykanow, trzech Niemców i zero Polaków.
C.D. może N.
Give Me More !!!
W taki razie, żeby nie było, potwierdzę, że telefon wrócił, za to ja zostałam ze śpiworem Leszka.
Czy raczej, śpiwór Leszka został we Wrocławiu. Spodobało mu się najwyraźniej. Mojemu bratu też się spodobał. Śpiwór! nie Leszek!
Tola powiedz bratu że zawsze może się ze mną dogadać co do ceny
twojej czy śpiwora?
Zanurzyć się w śpiworze Leeloo... bezcenne i powiadam wręcz NIEŚMIERTELNE!
Wyborowa = Total Ownage!
A żeby to lepiej zilustrować...
Parafrazując pewną reklamę: "Czy wyglądam, jakbym mnie bolała stoma?"
A także zapowiadana przyjaźń polsko-niemiecka.
Nie panikować, to tylko zdjęcie!
Ah, i jeszcze biedna Tola! Obiecaliśmy jej guzikówkę i batona, po czym wyszła na jaw jałowość naszych obietnic.... :skrucha:
Dla osłody powiem tylko Toli, że nękani wyrzutami sumienia postanowiliśmy wykupić tę Hondę.
Przywitajcie Butt On F1 Team!
Taaaaa, a kierowcę zostawiliście w pociągu! na pastwę losu!! dosłownie - NA PASTWĘ!
Co do dzisiejszych wydarzeń, to trochę zmienię ton, ale bulwersacja ma każe mi uważać to za słuszne. Wiecie, co musi zrobić pobita podczas obrony przed byłym konkubentem własnych dzieci kobieta?
1. Zadzwonić po interwencyjny patrol policji, szamocząc się z tym panem, który próbuje jej wyrwać telefon. W telefonie słychać: pogotowie policji... pogotowie policji... i tak 6 minut. Dobrze że wszystko miało miejsce w przedszkolu, dzieci zdążyły uciec do swoich grup, a Pan wiedział, że musi się szarpać w ciszy, żeby kto nie zauważył...
2. Powstrzymać się przed krzyczeniem "pomocy", bo dostarczyłaby dodatkowej traumy dzieciakom, które przybiegłyby z powrotem.
3. Spisać protokół nr 1 z przybyłym patrolem.
4. Skontaktować się z funkcjonariuszką "dzielnicową", wypełnić kolejne druki "niebieskiej karty" (dokumentacja przemocy domowej)
5. Skontaktować się z pracownikiem socjalnym.
6. Zorganizować wokół siebie kilka służb, żeby sprawca przemocy (właśnie rozpoczynajnący czatowanie pod domem) zorientował się, że już nie może się czuć tak bezkarnie.
7. Pojechać na ostry dyżur w celu uzyskania zaświadczenia lekarskiego o pobiciu (obdukcja wykonywana przez lekarza sądowego, będąca wiążącym dowodem w sprawie, kosztuje przecież tylko 100zł).
8. Dowiedzieć się, że nie zostanie przyjęta, ponieważ jest za duża kolejka "a tu przecież połowa jest pobita".
9. Poprosić pracownika socjalnego o udanie się w tym samym celu do przychodni rejonowej.
10. Tłumaczenie po kolei wszystkim: a) Pani w rejestracji, b) pielęgniarkom w zabiegowym, co się wydażyło, żeby stwierdziły, że warto iść z tym do lekarza. Cały czas przypominam, towarzyszy jej machający legitymacją pracownik socjalny, ktory w tej legitymacji ma napisane, że teoretycznie bez kolejki i jakiegokolwiek tłumaczenia wchodzi do lekarza czy innej tego typu służby).
11. Stawienie czoła tłumowi babć i nie tylko, koczującym pod gabinetem lekarza, który na oświadczenie pracownika, że wchodzi bez kolejki i bez specjalnego tłumaczenia o co chodzi, dokonuje narodowego zrywu i niemalże siłą blokuje drzwi.
12. Udawanie przy tym pracowniku, że jest się jego koleżanką z pracy (bo co, ma się kolejnemu tłumowi zwierzać, że dostała od chłopa?)
13. Dowiedzieć się od rozjuszonego lekarza, że nie jest tu na lepszych warunkać, że jak ma problem, niech jedzie do szpitala, że nie była umówiona na godzinę (w tym momencie już ja nie wytrzymalem i odparłem, że konkubent nie umawial się z nią na godzinę, kiedy ją pobije).
14. Rozebrać się w obecności kilku obcych ludzi w tym mnie do naga.
15. Dostać świstek.
16. Złożyć go do prokuratury razem z zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa.
17. Czekać jakieś dwa tygodnie, aż sekcja dochodzeniowa policji skompletuje dokumenty.
18. Być jeszcze kilka razy przesłuchiwaną na okoliczność.
19. Dostać od sąsiadów "że ciągle jest u Pani policja"...
20. Jeszcze by się uzbierało...
Dobrze, że ja i dzielnicowa, jak nieskromnie uważamy, mamy wyczucie w pracy z taką Panią. Bo mało kto inny ma. Tylko w wiadomościach potem słuchają, jak ktoś kogoś zabił.
Ja już bym chyba wolał dostać i nic nie mówić. Dlaczego ja tych ludzi namawiam, żeby walczyli o swoje prawa?
Czasem mam dosyć. Ale wsadzimy gnoja, bo już miał za to samo zawiasy.
Adrian, prawda jest taka że nawet jeśli go wsadzicie, wyjdzie po 1.5 roku i znowu ja pobije, przykre to ale niestety samo życie
Do tego czasu wyszkolą go w pierdlu, że się kobiet nie bije...
Ale racja, racja. Trzeba będzie go znowu wsadzić, bo w ciupie nikt nie wpadnie, że trzeba go przymusowo leczyć (stwierdzona charakteropatia). Następnym razem wsadzą go na 3 lata
Najważniejsze, że kobitka zdecydowała się działać i będzie miała kilka lat stresu zamiast kilkudziesięciu gehenny. I o to chodzi, a nie o te pierdle. BTW, Leeloo zgadłeś! Ma 1,5 roku w zawieszeniu, dowalą mu jeszcze z pół.
Zderzack, jesteś Wielkim człowiekiem. Miło czytać że jesteś właściwą osobą na właściwym miejscu i nie masz tzw. syndromu znieczulicy. Brawo kolego, brawo. Nie to samo co pierdzące wszechobecnie baby w urzędach, które w głowie mają tylko przerwę na zakupy i która dzisiaj lepiej wygląda mając totalnie w DUPIE dobro innego człowieka bo przeciez JA MAM DOBRZE !!! Brawo Adrian
No i przy okazji naszych forumowych, SBckich lekcji- nauczka dla wszystkich jeszcze raz! Kobiet nawet kwiatkiem się nie bije! No, to dorzuciłem od siebie.
Adrian... Człowiek z Powołaniem do swojej pracy.
Cicho sie zrobilo wiec napisze wydarzenie z mojej szkoly...
Na lekcji niemieckiego babka powiedziala do kogos "leider nicht" z czego leider brzmi 'lajda'. Cicho do kumpla powiedzialem ze "prawie jak Niki Lauda" i nagle taka rozmowa.
Babka od niemieckiego: ooo Niki Lauda to ten z poparzona twarza prawda? W Niemczech mial ten straszny wypadek i prawie zginal.
Ja: mhm prawda, ale pozniej zdobyl jeszcze tytuł mistrza.
B: [zamyślona przez moment] Jak bylam mloda (teraz ma na oko 30 lat z hakiem wiec jakas ultra stara tez nie jest) to szalałam za Nelsonem Piquet'em. Szkoda ze zginal.....
J: WTF? Jak to zginal? Przeciez zyje i nawet czasami sie pokazuje na wyscigach.
B: No co ty gadasz przeciez jakos na poczatku lat 90 bla bla bla bla bla....
W domu sprawdzilem o co kaman i dowiedzialem sie ze Piquet mial w 1992 powazny wypadek na Indy i PRAWIE zginal. Wytlumaczylem na nastepnej lekcji wszystko i babka sie nawet ucieszyla. Dziwne ze przez tyle lat żyła w niewiedzy....
Ale teraz ma ksywke "pani Piquet". Optymistyczne.
to ja tez tak chce mieć na lekcjach a nie ze wychowawczyni mi mówi ze nie powinienem F1 ogladać
a ja dzisiaj prawko odebrałem:D
Erwb, a jak argumentuje to, że nie powinieneś?
[ Dodano: Wto 17 Lut, 09 08:15 ]
Madman, nasuwa się pytanie za którym razem :p
Pewnie odebrać udało mu się za razem pierwszym
Nie podskakuj, bo wiesz o co mi chodzi
a warna nie chcesz?
Kopertę robił to zdał
I pewnie też Korbaczek
Korbaczek ma tylko licencje GP2 ...
W poniedziałek ja miałem ciekawą historię. Coś długo mi się spało,a do szkoły miałem na 9.40. Budze się a tu na zegarku 9.10 :] Więc szybka ocena sytuacji:kiedy autobus, jaka pierwsza lekcja. Autobus o 9.18 a pierwsza lekcja to gegra na której miał być kartkówka, więc zeby ustnie nie odpowiadać na następnej lekcji to postanowiłem spróbować zdążyć na nią :] Szybki wskok w ciuszki i 9.15 stałem na przystanku :] Nawet w międzyczasie fryz zdążyłem ułożyć :} Nie ma to jak poświęcenie dla nauki...
eh ależ frajerstwo...
Wstawać tak wcześnie rano żeby na kartkówkę zdążyć? nie dla mnie...
nie chciało mi się uczyć to miałem ściąge. A znając życie kazałby mi przy biureczku w późniejszym terminie odpowiadać :] Gdybym umiał to położyłbym się spać dalej
Eeee tam to jeszcze nic... Kiedyś sobie smacznie śpię. Budzę się do szkoły ( myślę, że jest wcześnie, bo budzik jeszcze nie dzwonił ), patrzę na zegarek a tu 13 ;D Lekcje kończyłem w tym dniu o 12:30 : D
To Ja co najwyższej miałem kilka razy tak, że budząc się w niedziele szykowałem się i jechałem do szkoły rowerkiem myśląc ze to już poniedziałek...budynek zamknięty a ja wielki zdziw
Ja tak kiedyś miałem z GP. Obudziłem się o 16, akurat na pożegnalne napisy Skubisa i ekipy. ;] A było to GP Belgii 04, jedyny zwycięstwo McLarena w tym sezonie. Cóż, imprezę odsypiałem. Zegar biologiczny, wymagający codwutygodniowego ryku F1 z telewizora się niewiele pomylił. Teraz działa lepiej. Co GP Australii jestem na nogach godzine przed startem.
PS: hid, tego ostatniego nie komentuj, bo za pewne Ty w ogóle nie śpisz przed Australią... i nie tylko.
Powiem ci lepszy bajer, w czasie kwalifikacji do japoni, wstałem 5 minut przed nimi.
Oglądam oglądam, nagle zaczyna lać deszcz, i w ogóle cuda się dzieją. Po czym o tworzyłem oczy i właśnie zaczynało się Q3
właczyłem TV, i zasnałem na początku Q1...
Phi... Mnie i tak nie przebijecie. Ja się spóźniłem na własną, prywatną ustną maturę z angielskiego... 1,5 godz. A dlaczego? Bo mi się dni pomyliły. Koleżanka do mnie zadzwoniła w środku nocy, tak koło 9.45, i powiedziała, że już moja kolejka minęła. Szkoda, że nie miałem wtedy przy sobie lustra, żeby zobaczyć jak wielkie zrobiłem oczy, kiedy uświadomiłem sobie, że ona wcale nie żartuje. I przekonałem się wtedy, że proces wybudzania z kompletnej nieprzytomności, do pełnego oprzytomnienia wcale nie musi trwać 20 min, wystarczą 2 sekundy.
A ja 2 razy zasnąłem na free practice, pierwszy raz to było Monako a potem nie wiem co
Ja podobnie jak qwert, również przegapiłem własną maturę.
Dostałem telefon, że wlaśnie ostatnia osoba odpowiada (ustna matematyka) i dlaczego mnei tam nie ma?
Zdążyłem w 2minuty umyć sie, ubrać, zawiązać krawat , a drogę do szkoły, którą normalnie pokonywałem w 25minut przeszedłem w minut 10.
Wlecialem zziajany na salę, komisja na szczęście poczekala chwilę i.... i udało się zdobyć 4. To mój najmilej wspominany egzamin, nawet nie zdążyłem się zestresować i udało mi się zrobić wypowadzenie wzoru o którym nie miałem żadnego pojęcia.
Erwb, jakąś asertywną ripostę zastosuj do baby. Najbardziej asertywna to "spier**" ale nie polecam.
Moja historia:
Niedziela (GP Japonii 2008) o 6:10 dzwoni mi budzik, patrzę zaspany, i myślę "eee, tam, olewam Zientarskiego, drzemkę sobie dam". Budzę się z okrzykiem na ustach "O k..." (oczywiście nie dałem drzemki tylko wyłączyłem budzik) patrzę na zegarek - 6:35" Biegiem włączam TV i patrzę 3 okrążenie.
Wiesz, kiepski zegar biologiczny. Aż 3 okrążenia. Ja się w 05 obudziłem sam na Japonię, przespałem tylko 2 okrążenia. I dopiero rok później na youtube zobaczyłem co się stało z Montoyą, bo przespałem powtórki. ;]
A widzisz, ja się na powtórki załapałem
Arek gorzej jak się idzie do brata na inaugurację sezonu i wyczekuje od godziny 20 do rana, w tym czasie wiadomo przy stole nie siedzi się o "suchym pysku" a potem budzisz się rano i inauguracja to raczej "łabędzi śpiew" połączony z "tupotem białych mew"
A ja już wiem dlaczego bed_nar nie ma czasu na F1L, no jak znowu w trasę pojechał (wczoraj był w łodzi na piotrkowskiej) to co się dziwić
A tak poza tym, usłyszeć alme śpiewającą feel, bezcenne
śpiewać Stachurskiego to większy obciach od Feel
ja nawet nie wiem kto to jest stahursky...
Już Cię hid i tak wszyscy przejrzeli. Wydało się, że Twoje półki aż uginają się od płyt, a ściany od plakatów Stachurskiego. A ten sprytny zabieg - "napiszę jego pseudonim z błędem, to pomyslą, że go nie znam" - sorry Mike, nie damy się nabrać!
Co do Stachura, to powiem Wam, że ten jego zachryp świetnie się udaje mając overload w odźwierniku przełykowym po zbyt mocnym skropieniu się na "balandze"... To jest tzw. konczerto grosso
Nigdy nie zapomnę (może nie aktualne wydarzenie), jak na imprezce parodiowaliśmy kawałki z płyty z 99 roku: "Zoooostańmy płazem!" Biorąc pod uwagę tzw. efekt sytuacyjny, prawie poszczaliśmy się ze śmiechu.
He, nie było mnie kilka dni na forum bo i nie byłem czasowy...
Opowiem wam o zdarzeniu które przytrafiło mi się we wtorek.
Przyjechałem rano do pracy około 9 z żoną, wyszliśmy z auta. po drodze mijałem koleżankę która pracuje w budynku, zagadała chwilę z żoną, po czym słyszę że mnie wołają bo coś się stało. Podbiegłem i okazało się że leży mężczyzna na ziemi nieprzytomny. Podbiegłem i sprawdziłem puls, miał słaby i płytko oddychał. Zapytałem czy ktoś wezwał pogotowie. Grupa ludzi stała około 20 metrów od całego zdarzenia powiedziała ze ktoś już wezwał pogotowie. Jako ze miejsce znajdowało się nie tak daleko szpitala po około 2 minutach zacząłem się zastanawiać dlaczego jeszcze nie słychać sygnału. Zapytałem jeszcze raz czy czy na pewno wezwał ktoś pogotowie...... usłyszałem ze CHYBA!!! Zadzwoniłem, okazało się że nikt nie raczył zadzwonić !!! Pani przez słuchawkę zapytała czy oddycha, okazało się że już facet zaczął sinieć, zero pulsu, zero oddechu, umiera. Reanimowałem faceta dobre 10 minut, oczywiście wszyscy zainteresowani zrobili sobie zbiegowisko a chwilę wcześniej nie raczyli pomóc facetowi i stali 20 metrów dalej jak by to ich nie obchodziło. Gdy przyjechało pogotowie, reanimowali go jeszcze z 15 minut, facet odzyskał krążenie ale nie odzyskał przytomności. Lekarz pokazał mi dużą bliznę na klatce piersiowej, facet był po jakieś operacji kardio-chirurgicznej.
Do czego dążę pisząc Wam o tym. Nie chodzi mi żeby przedstawić Siebie jaki to nie jestem super itd. Chodzi mi o to żebyście nie byli tak obojętni na ludzi którzy są na ulicy. To że człowiek leży, nie wygląda zbyt "zachęcająco", bądź wygląda na pijanego. Nie bójcie się podejść i choć zapytać czy wszystko OK. Bardzo dużo ludzi umiera na ulicy przez właśnie taką znieczulicę, a jeszcze więcej przez takich baranów co to nie zadzwonią po pogotowie, w czasach gdzie taką możliwość ma prawie każdy.
Nie wiem czy facet przeżył, czuję się dobrze z tym ze mu pomogłem. To już taki mój drugi przypadek w życiu. W pierwszym pomogłem, być może nie znając skutku w drugim też.
Uczcie się pierwszej pomocy bo nie wiecie kiedy w życiu możecie komuś pomóc, może sami będziecie tego potrzebowali.
ludzie to bydło.
Brawo Gomez, jak widać stary ale jary
Madman, nie przesadzaj z tym bydłem. Jakiś czas temu byłem w podobnej (ale tylko trochę) sytuacji, gdy jakaś kobieta została przy mnie przytrzaśnięta przez drzwi tramwaju (konkretnie to jej dłoń była na zewnątrz a reszta w środku). Na prawdę nie wiem, czemu siedziałem na dupie i się patrzyłem, zamiast pomóc (kilka razy w takich sytuacjach reagowałem, więc nie wiem czemu brak reakcji teraz). Często to nie kwestia "zbydlenia", bo za bydło się nie uważam.
Jak już rzucasz takie hasła, to może opiszesz swoje bohaterskie przypadki, gdy udowodniłeś, że bydłem nie jesteś?
Zgadzam się z apelem Gomeza.
Ja miałem jedną podobną sytuację w życiu. Też koleś leżał, wyglądał na nieprzytomnego, podszedłem, zapytałem czy wszystko gra - tak jak mnie wtedy zbeształ od najgorszych, to tylku w życiu przekleństw nie słyszałem (a filmy Psy i Psy 2 widziałem ;p).
Także również ze względu na takie sytuacjie niektórzy mają afront do pomocy innym. Nie zmienia to jednak faktu, że należy zadać to jedno pytanie nawet jeśli zostaniemy zmieszani z błotem.
po prostu stwierdzam że 90% ludzi to banda idiotów myślących wyłącznie o sobie.
Ja kursu nie zaliczylem, ale dosc duzo teorii czytałem.
Co do autobusow to tez mialem fajną sytuacje. Wychodze ze szkoly, patrze, a tu moj autobus. Że od szkoly do przystanku maly kawalek biec, to zaczalem biegnac ile sil. Oczywiscie mialem doping publiki. Dobiegam do autobusu, juz chce wskoczyc i mi sie drzwi przed nosem zamkly i sie rozplaszczylem na drzwiach, odbilem i upadlem. Trafiłem na miłego pana ktory mi pozniej drzwi jednak otworzyl, ale nadal mam uraz do autobusow niskopokładowych o numerach 55
Ja za to rano ide sobie spokojnie na tramwaj ale z jakis 100 m widze ze wjezda na plac tramwaj nr 1. Jako ze jest to jedyny tramwaj ktory jezdzi w kierunku mojej szkoly i kursuje co 25 minut zaczynam biec sprintem. Widze ze motorniczy na mnie czeka wiec gnam co sił a 3 metry przed tramwajem rozpoznaje dopiero ze to nie 1 ale... 11. Zwalniam i spokojnie odchodze na przystanek. Mina motorniczego - bezcenne.
Co do autobusów, to najlepsze są zawsze miny gapowiczów, jak kontrola się ujawnia. Uwielbiam nasłuchiwać tych tłumaczeń.
No i ciekawa jeszcze sytuacja z czasów, gdy pracowałem na myjni. Chłop na parkingu makro w Opolu dachował dostawczakiem, bo najechał na betonowy podest latarni. Latarnie tam są zrobione tak, że stoją na betonowych podestach o rozmiarach ok 100cm x 100cm x 20cm. Gość musiał być ślepy. ;] A potem przyjechała pomoc drogowa i chciała auto wielkości transportera postawić. To było koło latarni, więc musiał odciągnąć je, by postawić. Ok 20 metrów auto było ciągnięte na boku. Kozactwo. Mam nawet zdjęcia na telefonie, ale coś mi się z oprogramowaniem USB stało i nie działa. A nie chce mi się z tym bawić.
Ja to mam takie szczęście, że podczas kontroli kanary zawsze kogoś obok mnie spisują - problem polega na tym, że za każdym razem jest to dwójka tych samych, a oni po prostu śmierdzą. Gdyby nie szkoda mi było tych 1,10 zł, to bym wysiadał i czekał na następny, już bez kontrolerów.
A po miesiącu ze współczesną poezją na języku polskim, doszedłem do wniosku, że powinno się te wszystkie wiersze przeznaczyć na opał dla biednych.
Gomez!
Widzę że nie brakuje Ci jaj! Chwal się chwal. Jest różnica między chwaleniem się a chełpieniem!
A co do komunikacji miejskiej... Dzisiaj wkurzyłem się potwornie na kierowcę autobusu linii 161 w Warszawie.
Od początku. Warszawa wpadła z rok temu na pomysł, żeby kupić takie małe autobusiki:
I super, bo świetnie sprawdzają się na liniach typu 161, bo jeździ nią jednoczenie max 10-15 osób.
Problem polega na tym, że ze względu na gabaryty i prowadzenie, ich kierowcom wydaje się, że jeźdżą jakimiś dostawczakami! Kilkanaście razy zdarzało się, że trzeba było za takim biec z dzieciakiem, bo koleś "nie trafił" w przystanek i zatrzymał się 15m dalej. Kiedy biorą zakręt, to ciągnie jak na Eau Rouge. Kiedy wsiadam z dzieciakiem rano do przedszkola, pierwsze co robię po wejściu, to wydaję Krystianowi komendę: siad! , bo w innym wypadku musiałbym się cieszyć, że ma jeszcze mleczaki.
Jakieś 2 tygodnie temu, podczas tej "Zimy totalnej" koleś zaspinował na zakręcie, mało nie skasował płotu. Już wtedy mu posłałem parę ciepłych, bo oczywiście nie mam ani ja, ani syn nie ma systemu HANS, skończyło się to driftem na podłodze.
Dziś nie wyrobiłem. Wracałem z Warszawy i pewien (kolejny, to chyba jakaś karna kompania) zapomniał, że punkt hamowania przed zakrętem znajdował się jakieś 5 metrów wcześniej. Natychmiast wyciągnąłem rękę w bok i zatrzymałem wybierającego się już w podróż okołoziemską Krystiana. Hamowanie było tak silne, że nie mogąc się sam przytrzymać, wyleciałem z krzesła!!!
Jak się wkur..., akurat był to zakręt na pętlę, także odczekałem, aż zgasi silnik i (będąc zaręczam raczej zawsze w takich sytuacjach spokojny, wręcz racjonalnie wycofany), wsadziłem mu tam głowę do tej kabiny i... "Kiedy wy się k... nauczycie, że nie wozicie k... warzyw i kartofli tylko LUDZI!" Co ty facet k... robiłeś papiery na przewóz ludzi czy towarów! K... jak dzwonię do centrali, żeby na was naskarżyć, to widać ch... to daje, ale już mnie to tak wk... że kiedyś wam uszy poopadają".
Tyle... klasyczna akcja bazarowa. Podszedł, wyk...wił się i nie czekając na odpowiedź poszedł z "Krystianku, złoszczę się, bo niektórzy kierowcy jeżdżą niebezpiecznie i trzeba im czasem zrobić karę albo mandat..." na ustach .
Wyobraźcie sobie, że kierowca w międzyczasie (kiedy się darłem) nawet zdjął słuchawki jakiejś empetróji z uszu... Co za debil!
Właśnie jestem w trakcie skrobania pisma ze skargą do przewoźnika.
Aaaaa... BTW, dziś mija szósta rocznica mojego ślubu.
Poszedłem do kwiaciarni i mówię: "Poproszę bukiet kwiatów dla żonci i wiązankę dla siebie"
To piękna instytucja to małżeństwo! Poważnie! Tylko nie wszystko w nim trzeba brać na poważnie. Trzeba jedynie to, co jest naprawdę ważne.
I tym optymistycznym akcentem...
Ha ha! zderzack, królewskie miasto KRK wpadło na pomysł maleńkich autobusów już ze dwa lata temu. Mam przyjemność podróżowania takim właśnie pojazdem marki chyba Jelcz kilka razy w tygodniu. Jest to linia 175 aglomeracyjna. Jeździ to po strasznych dziurach. Trzęsie, szarpie i nie wiadomo co jeszcze. Gdyż uliczki mojego osiedla są w stanie śmierci klinicznej. Jednak MPK Kraków nie zastanawiało się, gdzie jeździ ilu ludzi. To i lepiej. Bo jak jest ful i trzeba się rozpędzać żeby wsiąść to masz wszystkie kończyny, choć nieco zmięte. Jednak, kiedy jest pusto to
a) raz facet zwichnął rękę
b) siniaki i inne
c) latające wszędzie artykuły spożywcze z siatek wszystkich
A tak na osłodę dodam, że większość tych panów kierowców zapomniała, co oznacza słowo przystanek. Nie wiedzą... Trzeba im mówić:"przepraszam, pan przejechał przystanek, a ja chciałam wysiąść" więc się zatrzymuje w połowie między jednym przystankiem, a drugim na drodze krajowej nr 7 zwanej Zakopianką. Mniami!
BTW a ja mam dziś ostatni dzień ferii, ależ mi smutno siedząc nad Erazmem z Rotterdamu
foa, w Opolu ten badziew się już rozsypuje ze starości. ;] Mamy 2, czy 3 takie. Jeżdżą na rzadko uczęszczanych liniach i w nocy, linią N, jak Noc. Kołysze się to strasznie, bo kółeczka ma tak wąsko jak pociąg. ;] Kiedyś prawie pocałowałem rurkę, bo kierowca się zagapił, nie widząc, że przed nim auta stoją na czerwonym świetle.
A co do ogólnie autobusów, to znajomego mama do dziś ma problemy z kręgosłupem po locie koszącym spowodowanym nagłym hamowaniem... Miała operację nawet. A dziwnym trafem nagranie z monitoringu zaginęło.
Właśnie o tym, co napisałeś było sporo, gdzieś w literaturze współczesnej. Taaaaaak... W trochę bardziej alegorycznej formie. Gombrowicz może... Powaga. Jeśli już mam się zdobywać na złote myśli, to powiem Ci, że żaden z twórców literatury jakiejkolwiek, nie pisał z myślą o tym, czy ich dzieło będzie omawiane na polskim 70 lat później. A już na pewno nie Gombrowicz
Lepiej ich za to nie obwiniać. Ja muszę powiedzieć, że doceniłem te wszystkie dzieła, jak i wiele innych dopiero po... zdaniu matury, kiedy nikt mi nie mówił, co mam myśleć. A tak trudniej..., ale ciekawiej. Pozdrawiam!
A ja ostatnią książką jaką przecztałem z lektur było jakieś badziewie o alinie w podstawówce. Dlaczego ? bo znalazłem spis lektur i widniał tam "Dywizjon 303", podjarany lotnictwem czytałem to z zapałem takim że zapomniałem o bożym świecie. Po czym pani od polskiego poinformowała mnie że lektury tej nie przerobimy bo: "dziewczynkom by się nie spodobała". Ja kur... musze czytać o jakichś miłościach, śmierci kochanków itp, a pare zołz nie może przeczytać o tym jak garstka polaków stała się najsłynniejszymi pilotami z okresu drugiej wojny światowej. Powiedziałem Pani wtedy że więcej żadnej lektury nie przeczytam. Tak też zrobiłem :]
Ja podobnie - tzn. nienawidzę czytać książek pod przymusem. Większość lektur przeczytałem po ich omówieniu, co niestety negatywnie odbijało się na stopniach . Ale do tej pory pamiętam jak próbowałem "przetoczyć" się przez to cholerne "Nad Niemnem" i po kilkudziesięciu stronach dałem za wygraną dla własnego zdrowia psychicznego.
Co tylko pokazuje jakim idiotyzmem jest uczenie "wszystkich wszystkiego".
Żeby było jasne- uważam, że ważne jest podczas omawiania lektur mówienie o "myśli przewodniej" autora, okoliczności powstania dzieła, prądów epoki itp. To tak jakby... hmm.... omawiać okoliczności powstania płyty Twojego ulubionego zespołu itp. Prawda, że pasjonujące?
Mnie w szkole wkurzała taka sztywna formuła. Omawia się, że w utworze X chodzi o okoliczności Y, pach, pach, pach, pach, jeszcze wykuć to 1. do odpowiedzi, 2. do kartkówki, 3. do klasówki 4. do matury. Papa. A interpretacja ze zrozumieniem i (może trochę przesadzę, ale celowo) z przeżyciem?
Wiecie, że np. Medaliony Nałkowskiej czy wiersze Róźewicza z okresu wojny "przeżyłem" tak naprawdę po obejrzeniu kilku plakatów rozwieszonych na okoliczność 60-tej którejś rocznicy wybuchu powstania Warszawskiego? Na tych plakatach byli chłopacy i dziewczyny, ubrani i wyglądający jak ja (tzn. współcześnie), na tle gruzów i łapanek SS? Wiecie, jak na mnie podziałało podówczas słowo "życie", tak ważne dla dwudziestokilkulatka?
Yarp, jeśli wysyłasz mi wiązankę, że jestem pedałem, to jednocześnie obrażasz moją żonę To tak jak matka która krzyczy do swego dziecka: Ty sku*******!
Racja, z SB mi się pomyliło, tam gwiazdki są...
[ Dodano: Wto 03 Mar, 09 07:59 ]
Miejmy nadzieję, że moi synowie nie będą latać z białymi kapturami po prerii...
News dnia! DUDEK odpalił swoje radio! Pracuje nad zaawansowanym systemem transmisji, ale już można zamawiać kawałki z dedykacją! Ludu, może zrobimy sobie Wrocław w pigułce!!!
Pozdrowienia dla Dudka, mam nadzieję, że mnie nie oskóruje w najbliższym poście za upublicznianie, ale chyba nieeee...
http://f1forum.radyjko.net/
Dawno tu się nic nie działo. To ja się pochwalę, za godzinę wyjeżdżam sobie pozwiedzać targi turystyczne w Berlinie (w teorii, praktyka pewnie będzie inna ). Byłoby dobrze, gdybym przez ostatni miesiąc nie musiał prawie codziennie wstawać o 7. Padam na twarz, a co dopiero jutro będzie, co w sobotę, a co w niedzielę. O jaaaa. Już mam kaca.
Gomez, Mclfan, wy w tym siedzicie już Jak mam sobie telefon, i raz na hmm.... powiedzmy 3h zdarza mi się tam awaria. No i chcę na gwarancję oddać, i pytanko, czy nie będą chcieli abym pokazał im awarię "na żywo"? A co jak oddam im już i stwierdzą, że telefon działa tak jak należy?
Ja może robię w telefonach (robiłem, teraz internet business evrywhere ), ale się ich w ogóle nie dotykałem. Robota w słuchawkach na głowie. :] Może gomez Ci pomoże.
Ale myślę, że przyjmą Ci telefon Lajtowo, na dwa tygodnie się go pozbędziesz. ;]
Szkoda gomez, czekam
Nie, jako konsultant telefoniczny. ;] Doradca.
Aaaa, "a Chailwalla" dobra, koniec :]
Jakby ludzie nie doceniali mojego wysiłku, to by dziś nie było rekordziku osobistego 20 umów w 8 godzin.
Śmieszna robota, różne fajne rzeczy się dzieją. Czasami na takich ludzi się trafi, że polewa. ;]
[ Dodano: Czw 12 Mar, 09 22:04 ]
A powiedział Ci już ktoś "W niedzielę dzwonisz bezbożniku jeden? Będziesz się w piekle smażył".
W niedzielę odpoczywam, tak jak teraz.
Że nie chce zakładać nowego tematu to tutaj dam ogłoszenia parafialne w sprawie radia:
Poniedziałek - 20 - 22
Wtorek - 20 - 22
Środa - 19:30 - 21:30
Czwartek - 20 - 22 (z wyjątkiem dni wyścigowych F1L)
Piątek - 19 - 22
Sobota - 19 - 22
Niedziela 19 - 22
To na razie plan prowizoryczny. Sprawdzę jak mi pasuje i wam . Mam nadzieje że dzięki takiej oto rozpisce bedzie wiecej sluchaczy . f1forum.radyjko.pl - polecam zapisac sobie na pulpicie plik dotyczący wchodzenia w radio, bo czasem strona nie działa
[ Dodano: Nie 15 Mar, 09 18:06 ]
EEE tam, ani nieba ani piekła nie ma
O, jak miło, że temat odświeżony!
Ja nie wiem jak Wy, ale ja regularnie schodzę ze 20 razy na godzinę z tego świata.
Wszystkie osoby, które mnie znają, na mój widok już wiedzą, że za 2 tygodnie.... aaaaaaaaaaaa!!!! I ten barak testów (chodzi mi o całą stawkę) i cisza w eterze. Normalnie jeszcze trochę to i kupkę zacznę spiralną robić!!!
Padam po prostu i śmierć w kaloszach!
Co do radyjka Dudka, to suuuuper, piszę sobie playlistę. MOŻE dziś wpadnę.
Genialna sprawa! Kolejny poziom forumowego wtajemniczenia! Możesz na żywo posłuchać radyjka i poczuć, że inni są z tobą. No i nasz "Sm00th Operator" Dudek!
Może trochę słodzę w stylu reality show, ale kiedy już się z kimś z forum spotkasz na żywo, potem po prostu pragniesz "obcowania" troszkę większego niż pisanie sobie postów... Ahhhh, ta interaktywność.
zderzack, ale jak my będziemy obcować, to rączki na stole.
Z Tobą Yarp, to mogę obcować ale tylko obcęgami!
To ja przyniosę ze 3 zmrożone butelki
dwie na znieczulenie dla Yarpena
ej no to może jakieś spotkanie w kraku?
Ciągle to południe i południe, Polska centralna jest blisko dla wszystkich
ale do krakowa zdecydowanie bardziej warto przyjechać:)
też jestem za żeby była to Polska centralna
Łódź, Kraków, kto by się przejmował- z Opola ta sama odległość.
Spotkajmy się u Gomeza, w Olkuszu ; >
http://ww6.tvp.pl/245,20090316891454.strona
Nie wiem z ktorej strony to miasto jest ciekawe, ale zapraszam Moze wy cos ciekawego zauwazycie.
zderzack, dla mnie dwie to na rozgrzanie
Jak mi alma coś dobrego do jedzenia zrobi, to mogę przyjechać nawet do tej Łodzi. Ale skoro to Łódź (jak mawiał Pazura "Łódź, k**wa"), to musi być na prawdę super.
Kraków, piękna okolica...... gdyby nie obory była by stolicą
Jak nie jak tak, można naprawdę południe Polski odwiedzić. Przy okazji może by się coś extra zorganizowało. Może w końcu poznał bym się z moim ulubionym Chamusiem Arek i południowo zachodnia część do mnie, a ode mnie pojedziemy autem i zwalimy się Yarpenowi(nom) na chatkę i zrobimy małą demolkę
Niech będzie Łódź. Od razu tylko powiem, że teraz to już mnie żonka tak łatwo nie puści w tej swojej ciążowej potrzebie nadopiekuńczości z mojej strony. Z drugiej strony trochę jej się nie dziwię, zaliczyła już dwa pobyty na patologii ciąży i ciągle jest ten stresik, że odwiedzi oddział znowu...
Ale jakby co (pomijam, że moje realne szanse na spotkani dwudniowe to jakieś 10% ale łachy nie robię ), to ja jestem za, za, ZAAAAAAAA!
Tylko potem nie chcę mieć w podpisie Yarpen, bring me home!
Wiecie co?? Stwórzmy projekt GP Łodzi!!! Będziemy mieli legal w centralnej Polsce co roku okazję do spotkania "z urzędu"
zderzack, za głupie gadanie będziesz miał w podpisie "yarpen, to boli".
Yarpen znał, znał. Yarpen zna wszystkie takie kawały.
wiesz Adrian ale po wyborowej to podobno dupa boli
Ja w ten weekend miałem na głowie teściową nie wyborową... o boli mnie wszystko poza (na szczęście) dupą . Khm... przekopałem w sobotę cały ogródek i wykarczowałem taki krzaczek leszczyny co to krzaczkiem był, ale 20 lat temu. Teraz miał już 4 kępy (chociaż żadnego Dela nie wykarczowałem, Panie Władzo ) i taki skurczysyński "hardcore" tam, gdzie 20 lat temu historia dała mu swój początek... Eeeee....
Poza tym zacząłem biegać. Jestem jak McLaren - im zimniej i lepsze chłodzenie, tym mniej stopów. Robię już prawie pięć kilosów na jednym stincie Kupiłem sobie trampki za 14 zł, totalny śmierdzący gumą oldschool bez żadnych kwiatuszków i caszeczek i zapierniczam... w krótkich spodenkach... Najlepiej jest w sobotę, kiedy gdzieniegdzie na trasie mojego biegu odbywają się party na okolicznych przystankach... Trochę komentują strój, ale jednak muszę przyznać, że chłopaki są pełni uznania. Gorzej, jak pięciu pijanych zaczyna koło Ciebie biec, zagadują, że nieźle Ci idzie, ale nigdy nie wiadomo, co im do łba strzeli "Ty, a umiesz biegać szybciej? A nauczyć Cię?" czy co...
niszczysz sobie stawy w takich trampkach. ja wprawdzie nie biegam, ale mój ojciec owszem i stąd wiem że jak chcesz biegać, to lepiej zainwestować w buty,,,
Pomyślałem sobie tak: "Jak będzie Ci się chciało biegać po miesiącu, to sobie kupisz coś lepszego". Trampków bym tak do końca też butami nie nazwał...
ja już 3 miesiąc biegam, fakt faktem ja mam krótsze stinty bo tylko 2,5 km, jednak za każdym razem staram się poprawiać czasy (biegam non stop na tej samej trasie) a fakt faktem że stawy oj bolą, buty to podstawa !!
Z racji rozpoczęcia sezonu - pięknej formy Brołna - nie, nie zrobię offtopu. Chodzi o forumowiczkę, która wróciła z impetem i pełnym zaangażowaniem na forum.
Ahhh, już nie mogę się doczekać, aż opowiem o wszystkim Toli...
To była szybka rozmowa, bo połączenia z Australią drogie, a Brawn teraz pieniążki zbiera na taki naprawdę meganielegalny przedni spojler.
No więc zdążył mi tylko powiedzieć, że w jego lusterkach to też wyglądało, jak błąd Vettela
PS. A oni to mają takie lusterka, że widzą trzy zakręty przed i za sobą.... Tacy są dobrzy!
Do mnie dzwonił Hamilton, był bardzo uradowany z 3 miejsca i 6 punktów na starcie I jeszcze raz powiedział że imprezka u mnie była naprawdę super wspomniał żeby się nie martwić o Roberta bo on sobie da radę w przyszłych GP. Aha i co najważniejsze pytał się czy robię jakąś imprezkę w letniej przerwie bo chętnie przyjedzie
Do mnie Briatore dzwonił. Pytał się, czy mam jakieś fajne koleżanki. Powiedziałem mu, że mam ale się z leszczem nie dzielę.
Wiem, skarżył mi się na Ciebie. Mówił, że myślał, że takie oblatane ciacho jak Ty, z kontaktami w życiu towarzyskim i w ogóle, to mu przez wzgląd na powyższe polecisz małą hurtownię pit-babes gdzieś w Krakowie. Potem się strasznie zezłościł, mówił, że na samą myśl o tym, następnie wydał z siebie tylko drżący z żalu ton, zawiesił głos na dłuższą chwilę... i odparł, że może powinien się zapisać do Twojego squadu (tego drugiego ).
dzisiaj kolega dostał uwage za to ze poszedł do kolegi NORMALNIE dac kartkowke i jak sie potknal to sie oparł na rękach. Z tego co czytała pani na wychowawczej: "Adrian D. błaznuje i chodzi na czworaka po klasie". Zeby nie bylo ze to normalna pani mu wstawila uwage, to ja dostalem opieprz za trzymanie reki w gorze, bo chcialem zglosic ze 2/3 pracy mi nie sprawdzila xD. A jakby opowiadac co sie smiesznego u mnie w klasie dzieje, to by mozna ksiazke przez te juz prawie 2 lata napisac . Nawet jest takie szkolne powiedzonko "Znowu burdel dzieje sie, tak sie bawi druga de"
a dostałeś uwagę
Uczeń J. Bez pozwolenia nauczyciela na lekcji języka angielskiego siedział w szafie.
Uczeń K. (ja ) bez pozwolenia nauczyciela przed lekcją języka angielskiego wyjął półki z szafy. Zapytany dlaczego to zrobił odparł "A jak by się harry zmieścił do środka ?".
piekne
a co do uwag ta sama osoba
"Adrian D jest na lekcji"
kilka ciekawych sytuacji to mamy dziennie, i kilka uwag tygodniowo . Jak do nas ostatnio na lekcje wbił jakis koles z innej klasy, pisal cos na tablicy i babka tego niezauwazyla to naprawde byla slepa .
Uwaga koleżanki po naszych zabawach na angielskim w gimnazjum "Ola próbowała popełnić samobójstwo przez powieszenie na sznurku od żaluzji". Przebijcie to
Nie dość, że zrozpaczona, zniechęcona do życia, to jeszcze uwagę dostała.
Ja swoich uwag nie pamiętam, nie przywiązywałem do nich uwagi.
A spróbuje chociaż pobić uwagą mojego kolegi z podstawowki
"Przemek D. pieje na lekcji"
"Iwo chodzi po scianie"
No, czas na gomeza. Opowie nam, jak to było w tamtych czasach.
W tamtych czasach nie było szkół U mnie kolega dostal uwage "Uczeń przeklina na lekcji". I juz Nie napisala jaki uczeń, wiec uwaga byla bezużyteczna dla wychowawcy.
Ja grzeczny byłem zawsze, uwag mało, nie mam się czym chwalić Ostatnio dostałem uwagę za brak "wariatów" na nogach ale w gim w klasie miałem dwóch kumpli którzy ścigali się, który więcej uwag dostanie. To była 2 klasa chyba. Jeden miał 67 drugi zaś 65
Sławek ryczy jak baran?
A u mnie na matematyce pani nie wiedzieć czemu wstawia uwagi nie pisząc kto. Typu "Je na lekcji", "Rozmawia" (to jest cała treść). Ale ja jestem grzeczny i nie mam żadnej, ha! :]
Ja dla odmiany oglądałem dzisiaj uwagę na Polsacie hmmm
A to Uwaga nie leci na TVNie?!
masz mnie
Uwagi z lekcji niemieckiego u mnie w szkole:
"Uczniowie grają w karty na lekcji", po 15 minutach "uczniowie ponownie grają w karty".
a kto przebije mnie ?
w podstawówce kumpel przebiegał przez korytarz i popchnął drzwi od sali gimnastycznej, a za tymi drzwiami stała nauczycielka od WF i nimi dostała, więc wychowawczyni postanowiła wpisać uwagę: "Kamil B. biję nauczyciela WFu drzwiami od sali gimnastycznej"
albo też sytuacja na muzyce, kumpel wyciąga MP3 i zaczyna słuchać muzyki i taki o to zapis trafił do dziennika: "Marcin słucha muzyki na lekcji muzyki"
Artur puszcza na lekcji balony ze sliny, wygląda to obrzydliwie.
Adam przykleja sobie papiery na twarz
Artur całuje szyby i liże ławkę.
Natalia czyta 'Buszujących w zbożu pod ławką na lekcji matematyki.
Tyle ode mnie i mojej klasy z gimnazjum
Szamanka, nie myślałem, że chodziłaś do szkoły specjalnej.
Oczywiście nic osobistego, żart.
No wiesz McLfan, wymagac od chłopców rozumu to chyba troszke za dużo
Tylko czekałem na feministyczny przytyk.
Ok, historia z mojej szkoły...
Jeden z kolegów się założył, że zdobędzie jakąś monetę, która leżała na gzymsie (jakiś metr pod oknem, 3 piętro). Dwóch go złapało za nogi i trzymają, gdy tamtem próbuje (wisząc głową w dół na wysokości 3 piętra, za oknem) sięgnąć tej monety. Wchodzi nauczyciel fizyki i krzyczy "Co robicie. Puśćcie go".
Na szczęście nie posłuchali.
Odświeżę raz jeszcze...
Gomez leni się, ślini, jest wykastrowany a jego żona twierdzi, że śmierdzi cały rok. Za to nie jest taki stary jak go malują, ledwie .. lat.
CHAM, ale potwierdzam
alma, przynajmniej już nie gryzie.
Jednym słowem to raczej WYKASTROWANY
Tak, czy siak, dostałem w prezencie jednego lempira
Ej no bo Cie nie zabiorę w Sosnówce do siebie xD
Nie musisz mnie do siebie zabierać, wystarczy, że przyjedziesz do tej Sosnówki
Dzień bry
Nie znalazłam innego wątku, który by się bardziej nadawał, więc ogólnie - chiałam się przywitac z innymi fanami F1
trzeba lepiej szukać
http://f1forum.formula1.pl/viewtopic.php?t=2
Warn z miejsca, jest taki temat
Że nie wspomnę o prawie pierwszej nocy w pewnym temacie, dla pewnego usera
Gomez, dobrze wiesz, ze problem kto-jak-z kim-gdzie nie został jeszcze rozstrzygnięty. Jeśli chcesz, możemy to obgadać na WRC z Almą i Twoją żoną
właśnie mam randkę z laską imieniem sesja. i jjak to zawsze bywa w takich sytuacjach robię wszystko, żeby się nie uczyć. I tak na przykład żeby mi żarówka z lampki nie dawała po oczach (rozbiłem klosz ostatnio) wykonałem klosz z papieru. Ale zajęło mi to mało czasu a po oczach dalej świeciło - okleiłem ją od wewnątrz folią aluminiową.
Działa.
Ale nie pomyślałem że kurestwo się tak rozgrzeje. teraz czekam aż mój klosz stanie w płomieniach
__________
30 sec zmarnowane na napisanie posta, wracam do nauki
A ja mam takie pytanie czy da się przetrwać pod namiotami przez dwa tygodnie nad morzem?
A czemu nie? Ja swego czasu przetrwałam 4 obozy po 3 tygodnie w srodku lasu, bez łazienki i w ogole
Tylko ciekawe jak musialaś po czymś takim wygladać ale może przeżyje
Tak mniej więcej chyba to będzie wyglądac http://wadowice.zhp.pl/pogorzelica.php
A tak w ogóle to nudziło by się komus by mi zapisawał rozmowy z Shoutboxa od 01.07 do 15.07?
szpalerslimakow, nie, nie jestem harcerzem, obóz organizuja harcerzyki jak w ogóle mogłeś tak pomysleć!
Kris mówiąc szczerze strasznie współczuję Ci tego obozu, chyba że lubisz takiego typu spędzanie wolnego czasu, pół biedy kiedy poznacz jakąś fajną harcereczkę wtedy to nawet padający deszcz nie będzie dla Ciebie czymś złym, ale jeśli nie to wybacz ja nigdy takiego czegoś nie lubiłem, po prostu cały czas jesteś jak w więzieniu, poza teren obozu wyjść nie można, tego nie można tamtego nie można, zawsze warto się zaprzyjaźnić z obsługą (kadrą) takiego obozu wtedy są większe luzy, ale ranne apele i tak wykańczają. Oczywiście jest to tylko moje zdanie i być może Tobie się spodoba
Wiem Leeloo, bo juz raz bylem na takim obozie 9o zgrozo) a teraz to jade z przymusu
A kto Cie zmusza KRIS?
przetrwasz, bylem na 3 obozach zhp, harcerzem nie jestem. najwazniejsze, to ZNALEZC EKIPE! po to sie jezdzi na obozy, poznasz fajnych ludzi, 2 tygodnie mina nim sie obejrzysz.
KRISF1, ja przetrwałem w górach. A czy nad morzem się da? Pewnie tak. W końcu z geografii wiedzieć każdy winien, że im wyżej tym zimniej. Chociaz ta bryza...
Piotrek15, a kto inny mógłby zmuszać jak nie rodzice
Z ostatniego obozu ZHP na którym byłem (w 2005 chyba) to dobrze tylko wspominam że łózka były wygodne O coś takiego tyle że w porownaniu do zdjęcia tam zapadaly się one znacznie niżej i były z drewna...
O matko!!!! Ja po obozie w Pogorzelicy mam traume do konca zycia! Mialem jechac na ładna kolonie a wylądowalem w namiocie wojskowym, spalem takim lozku jak pokazales wyzej i ogolnie warunki jak w wiezieniu. Ja bym na twoim miejscu najpierw sprawdzil dokladnie jak tam jest.
A w którym roku tam byłeś? Ja bylem na obozie w Pobierowie i mogę powiedzieć jedno Je*** harcerzyków. Wiesz ja z checią bym nie jechał ale mnie zmuszaja
To byl jakos rok 2000-2001. To byla moja pierwsza "kolonia" ale tak sie zrazilem ze juz nigdy na zadna nie chcialem jechac.
Woaaaaaaaa, byłem w Pobierowie, z tego obozu pamiętam tylko zatrucie i 2 tojtoje na ok. 150 osób.
gootek, a w ktorym roku byłeś bo jak ja bylem to kibli było troche więcej? ale np. przez namiot podczas ulewy płynęła rzeka, a półek to było tyle ile desek było w namiocie
Miałem jakoś 8 lat, wiec rok 2001. My też mieliśmy powódź, namioty saperkami obkopywaliśmy.
No dokladnie to samo. Deszcz, kazdy lopate w reke i po kolana w blocie zasuwac. To ma byc kolonia? Oboz pracy imo.
Albo szkoła przetrwania. jeszcze starzy mi tak "raz ci sie nie podobalo to skad wiesz że znowu ci sie nie będzie podobać" przeciez to wszytsko to samo las, jakaś szmata na kijach czyli namiot i wstawania żeby po lesie pobiegać prawdziwe wakacje żyć nie umierać!
Będziesz jeszcze miał konkursy typu 'rzucanie jajkiem do celu' i inne bzdury. Aha, na obozach to mi się podoba ścieżka strachu
Co do samej idei taki obozów, nie widzę w nich nic złęgo. Inną sprawą jest to, że z tego co pisze Kris, rodzice go nie słuchają i na siłę tam go pchają.
Sam obóz nazwijmy to przetrwania, czyli wspomniane namioty, błoto, toi-toi'e ma swój urok, ale trzeba lubić takie rzeczy.
Ja osobiście lubię takie warunki i przez okrągły rok nie marzę o niczym innym niż wyjazd na działeczkę, gdzie nie ma prądu, gazu, wody, cytując klasyka - nie ma niczego. Dzicz i cisza. Bardzo wtedy odpoczywam. Z pewnością dużo lepiej niż w hotelu 100gwiazdkowym z basenami, natryskami, masażami i -uwaga- błotem tylko że w formie maseczek upiększających.
Korbaczek, mój ideał to warunki takie jak mówisz, do tego piękna kobieta. Ona się myje, ja nie muszę
Ew. jakby wydzielała zamiast potu piwo, to też się nie musi myć.
Jakis fetysz co co?
Korba, co innego jechać sobie na działeczke, mieć własnego grilla, rower żeby do sklepu po piwko i chleb skoczyć a co innego siedzieć w takim kołchozie jak obóz harcerski gdzie obozowy pojechał z żoną bo mu zapłacili a przy okazji może się nachlać i rządzi a drużynowi pojechali za darmoche lub niewielką opłatę i cieszą się że maja wakacje za free ale bachorów nie nawidzą !! ludzi z misją na takich obozach możesz policzyć na palcach jednej ręki !!
Jakie szczęście, że mnie takie rzeczy ominęły. ;]
Kris, ewentualnie, jak nie będą liczyć, to możesz na jednym przystanku postojowo-kiblowym nie wrócić do autokaru i zrobić sobie samemu obóz przetrwania.
Kurde, masakra. Żeby rodzice zmuszali? Kris, GP Niemiec przegapisz. Tak jak ja przegapiłem debiut Kubicy. To był ostatni wyścig, jakiego nie oglądałem na żywo. Dziadki mają gospodarstwo na Lubelszczyźnie. Żyją jak 150 lat temu. Z wyjątkiem radia i kanałów 1 i 2 TVP w małym telewizorku. ;] Więc TV4 brakowało.
a na Heńka do mnie ktoś wpada?
Leeloo przesadzasz, u mnie było spoko Inna sprawa że mieliśmy duzo mniej 'oficjalny' obóz. Warunki sanitarne itd były na pewno dużo gorsze, ale było fajnie
Ja to chyba lubię, później byłam jeszcze na jednym obozie który nazywam kolonią. Ludzie fajni, kadra fajna, były toalety, prysznice, kucharki - nie podobało mi się. Za to z wielkim sentymentem wspominam kopanie latryny na moim pierwszym harcerskim obozie i wachty w kambuzie (kuchnia polowa, wyznaczona wachta gotowała cały dzień dla całej reszty).
Z zapachem nie było źle, większość dziewczyn śmierdziała niespłukanym mydłem, za to wśród facetów bywały perełki, ale mieli obóz kilkaset metrów dalej.
Szamanka, byłem 3 razy i 3 razy było do du.... fakt były przebłyski ale fajerwerków nie widziałem.
Tak jak piszesz to trzeba lubić. I jeśli Kris za tym nie przepada to po co jechać na takie wakacje ? Gdzie byli rodzice
Haha, a mi się własnie tam podobało jak nie wiem Jest co wspominać - 6h warta jak nam się nałożyło pilnowanie naszego obozu dziewczyn z pilnowaniem ogólnoobozowego dobra (kuchnia, pomosty, żaglownia itd , konieczne było wystawienie 2 wartowników a w wachcie było nas 5 dziewczyn
Albo kopanie latryny, zalepianie dziur w namiocie taśmą klejącą (bo były mocno wysłużone i dziurawe).
Generalnie na moim obozie nikt się za bardzo przepisów nie trzymał, ale było strasznie fajnie 11 letnia dziewczynka ostrząca siekierą paliki? Spoko
No kupiłem sobie nową gąbke, pudełko na mydło, szczotke do zębów itp. obejrzalem kilka odcinków szkoły przetrwania na Discovery to moze przeżyje ;]
Nie...
TO Ferrari było.
Oczywista oczywistość, że dziewicza pzryroda jest fajna. Więc ja lubię takie przygody na granicy ekosystemu górskiego i leśnego itp. Ale działeczka też fajna. Zawsze to świeże powietrze...
w gp2 owszem
Typer F1 2007 - Wyniki, Komentarze
Studio F1 i komentatorzy
II ZLOT FORUMOWICZÓW ARMAGEDONU
Składanki muzyczne
Alonso za Hedifelda w BMW!
Systemy odzyskiwania mocy silnika.
Grand Prix Monaco - wyścig
Grand Prix Niemiec - wyścig
Przed GP Australii
Najlepszy Tor F1
Bass
GP Bahrajnu
Grand Prix Turcji 2007 - wyścig
Kierowco nie bądź bezmyślny!
Felipe Massa
Zestawienie wątków z for internetowych @@ Indeks
Linki,